MIND

To był rok zmian

Czuję, że to będzie rok zmian – powiedziałam pierwszego stycznia. Siedzieliśmy wówczas z Pawłem na kanapie naszych przyjaciół mieszkających w urokliwym, angielskim miasteczku. Mój narzeczony przeglądał wtedy oferty okolicznych domów na sprzedaż, a ja scrollowałam najnowsze ogłoszenia trójmiejskich pracodawców. Zmianę było czuć w powietrzu, choć nie umiałam wtedy stwierdzić czego konkretnie będzie ona dotyczyć.

Kończę ten rok z poczuciem dumy i szczęścia, choć jego początek nie zwiastował takiego zakończenia.

Najpierw była frustracja. Wiedziałam tylko tyle, że nie chcę tak żyć. Nie miałam jednak pojęcia o co tak naprawdę mi chodzi i do czego dążę. Spędzałam wówczas dużo czasu podróżując pociągami do Warszawy. Te godziny przeznaczałam na czytanie książek i zapisywanie na tylnych stronach zeszytu luźnych myśli, zasobów, możliwości czy potrzeb. Za każdym razem, gdy wracałam do domu miałam inny pomysł na życie. Podziwiam moich bliskich za to, że to wytrzymali.

Nie chcę już pracować tam, gdzie pracuję – mówiłam moim przyjaciołom i rodzinie. Część z nich to rozumiała, większość zadawała dodatkowe pytania, na które nie umiałam odpowiedzieć. Nie było powodu do rezygnacji z pracy. Lubiłam ją, dogadywałam się z szefem i współpracownikami, nie miałam żadnej alternatywy ani wizji przyszłości zawodowej, a i czas na takie decyzje, z racji zbliżającego się ślubu, nie był zbyt korzystny. Sprawa rozchodziła się o coś całkowicie innego, o coś nieuchwytnego. O wolność, niezależność, sens i potencjał. 

Nie umiem dokładnie odtworzyć tego, jak to się stało, że obecnie jestem właśnie w tym miejscu. Było dużo motywów, wiele zwrotów akcji, kilka chwil zwątpienia oraz mnóstwo refleksji, doświadczeń i analiz. Jestem jednak pewna, że nie odważyłabym się na to wszystko, gdyby nie wsparcie kilku kluczowych w moim życiu osób. Nie jestem w stanie wymienić tu każdej z nich, ale szczególne wyrazy wdzięczności kieruję do Pawła, który dał mi możliwość, przestrzeń i wsparcie w tej rewolucji; Patrycji, która jest osobą najbardziej wierzącą w moje możliwości, przypomina mi o tym często i w chwilach zwątpienia jednym zdaniem potrafi skierować mnie ponownie na właściwe tory; Mamy, będącej jednocześnie przyjaciółką i partnerem biznesowym; oraz Zosi, która inspiruje mnie do działania i pokazuje, że razem raźniej jest sięgać po marzenia. 

Rok kończę jako współtwórca Psycho, Psycho Labs i Psycho Skills oraz pracownik Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego i Fundacji Praesterno. Jest dobrze, bardzo dobrze, a będzie tylko lepiej.

Oprócz rewolucji zawodowej jestem wdzięczna za wiele innych aspektów.

W tym roku powiększyła się moja rodzina. Dołączył do niej boski Fado, bez którego nie wyobrażam sobie teraz życia. To towarzysz na dobre i na złe, który razem z Felą wprowadza do naszego domu tony radości.

Zadziało się też coś, czego nie planowałam, a za co jestem ogromnie wdzięczna samej sobie. Wybaczyłam sobie błędy, które popełniłam w przeszłości. Dzięki temu moje poczucie własnej wartości, pewność siebie i samoakceptacja wróciły na swoje miejsce. Mogę wreszcie wzrastać.

Ten rok jest wyjątkowy również dlatego, że cały (calusieńki!) przeżyłam bez bulimii. Co lepsze, pomogłam uporać się z tym paskudztwem także innym. Tulę Was dziewczyny, moje kochane dzielne wojowniczki!

Tak, powtarzam się, ale nie byłabym sobą, gdybym nie dodała tego, że największą wartością w moim życiu są otaczający mnie ludzie i to właśnie za ich obecność jestem światu najbardziej wdzięczna.

Jestem w tym miejscu, bo mam wokół siebie wyjątkowe dusze, a sama dużo czasu przeznaczam na wgląd w swoje emocje i potrzeby oraz naukę wdzięczności i własny rozwój. To nie jest ani jedyna, ani najlepsza droga do osiągnięcia szczęścia. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

Jakie mam plany na 2020 rok? To będzie czas rozwoju. 

Chcę skupić się na doskonaleniu działań, które podjęłam w mijającym roku.

Marzy mi się, żeby razem z Kasią, ukochaną mamą, dalej tak prężnie działać w fundacji, dając innym możliwość nieustannego rozwoju.

Marzy mi się, żeby otaczać wsparciem i uwagą moich małych pacjentów z Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego i razem pracować nad poprawą ich sytuacji.

Marzy mi się, żeby pomagać moim klientom z Psycho Labs w docieraniu do ich celów.

Marzy mi się, żeby jak największa liczba osób miała możliwość skorzystania z treningu mentalnego EEG-Biofeedback, który już od lutego będzie dostępny w naszym gabinecie.

Marzy mi się, żeby razem z Patrycją zmienić życie niejednej osoby.

Marzy mi się, żeby razem z Zosią wesprzeć działania wielu organizacji i ich pracowników.

Marzy mi się, żeby zaplanować wszystko tak, aby znaleźć więcej czasu na pisanie postów na blogu, bo jest wiele rzeczy, którymi chciałabym się podzielić.

Marzy mi się, żeby z sukcesem skończyć podyplomowe studia z psychodietetyki,

Marzy mi się, żeby ukończyć kolejny stopień Terapii Krótkoterminowej Skoncentrowanej na Rozwiązaniach.

Marzy mi się, bardzo, żeby zorganizować wraz z psycho teamem konferencje na temat zdrowia psychicznego.

Marzy mi się, żeby poprawić swój angielski.

Marzy mi się, aby zobaczyć Wielki Kanion.

Marzy mi się, żeby być szczęśliwą, zdrową i radosną oraz wygospodarować więcej czasu na sport.

To marzenia, które w większości staną się faktem. Jestem o tym przekonana. Nie obarczam się jednak szczególną presją, która kiedyś towarzyszyła mi praktycznie codziennie. Wiem, w którą stronę idę i droga ta jest niesamowicie satysfakcjonująca i przyjemna. Na ten moment to poczucie mi wystarcza.

Co najważniejsze, nie mogę się już doczekać, gdy w czerwcu, w obecności najważniejszych dla mnie osób, uroczyście oświadczę, że wstępuje w związek małżeński z najfajniejszym facetem na tym świecie. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że to wydarzenie i wszelkie przygotowania z nim związane, to najważniejsze i najcudowniejsze co przydarzy mi się w nadchodzącym roku.

Dziękuję Ci czytelniku za to, że jesteś i dzielisz się ze mną refleksjami na temat tego co piszę i robię. To ogromnie budujące. Życzę Ci, żeby Nowy Rok przyniósł Ci to, czego pragniesz.

Uciekam zamieniać marzenia w czyny. Ściskam.