MIND

Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach (TSR)

Okej, pierwszy krok za Tobą, decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalisty zapadła. Tylko co dalej?

Gdy zgłasza się do mnie pacjent, który już dostrzega problem oraz wie, że jego rozwiązanie zależy w jakimś stopniu od niego samego (czyli jest w tak zwanej relacji współpracy), to wiem, że sukces mamy w zasięgu ręki. Ten pierwszy krok jest ogromnie ważny i godny podziwu, serio. Sama pamiętam jak trudno było mi się przyznać do tego, że tym razem to ja, silna i niezależna kobieta, potrzebuję pomocy, bo sama nie jestem w stanie siebie ogarnąć. Z perspektywy czasu wiem, że nie warto się za to obwiniać, tylko zakasać rękawy, wziąć się do pracy i uszczęśliwić najważniejszego partnera swojego życia. Wiesz kto nim jest? Ty. Tak, Ty. To właśnie Ty spędzisz ze sobą całe życie. Byłoby świetnie gdybyś się lubił, szanował, akceptował i wspierał.

Bardzo przydatna jest w tym przypadku praca nad własnym dialogiem wewnętrznym, o którym z przyjemnością opowiem Ci szczegółowo innym razem. Chodzi tu głównie o to, jaką rozmowę prowadzimy sami ze sobą, czyli jak się do siebie zwracamy. Często jest niestety tak, że na przykład, gdy widzimy zmęczoną osobę, mówimy „wyglądasz na zmęczoną, mogę Ci jakoś pomóc? Może powinnaś trochę odpocząć?”, a gdy w lustrze widzimy zmęczone własne odbicie, to w najlepszym przypadku mówimy „ale dziś beznadziejnie wyglądam”. Przyznam szczerze, że mnie też się zdarza spojrzeć w lustro i powiedzieć „wyglądam dziś ohydnie”, ale pracuję nad tym usilnie, bo jedyne co taki komunikat może nam dać, to beznadziejne samopoczucie i nieciekawy dzień. Dlatego zachęcam Was bardzo do troszczenia się o Was samych.

Wróćmy jednak do tematu. Decyzja o skorzystaniu z pomocy specjalisty zapadła, pojawiła się wewnętrzna motywacja do zmiany, a potem trach – zderzamy się z mnogością ofert, specjalistów, nurtów i innych przedziwnych rzeczy, które nie za wiele nam właściwie mówią.

Warto zacząć od ustalenia, jakiej pomocy właściwie potrzebujemy – psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry. O tym, na czym polega praca każdego z tych specjalistów, szczegółowo pisałam tutaj – link. Żeby jeszcze trochę wszystko skomplikować dodam, że zdarza się też, że psychiatra lub psycholog jest równocześnie psychoterapeutą. Nie martw się, jedno jest pewne, każdy dobry specjalista, jeżeli będzie uważał, że potrzebujesz pomocy jeszcze jakiejś innej osoby, skieruje Cie do niej i wyjaśni z czego ta potrzeba wynika. Większość moich pacjentów równocześnie korzysta z farmakoterapii i sama, jeśli widzę taką potrzebę, zachęcam ich do konsultacji z kimś, kto może zalecić terapię lekami.

Dobra, zostaje kwestia nurtu, w którym terapia będzie się odbywać. Psychoterapeuta zawsze, a psycholog przeważnie, pracuje w określonym podejściu, czyli nurcie. Każdy z nich ma własną filozofię, założenia teoretyczne, sposób prowadzenia terapii i metody. Z założenia (zależy to oczywiście od danego specjalisty i tego, czy dodatkowo się dokształca), psychoterapeuta jest specjalistą od konkretnego nurtu i ma o nim pełną wiedzę, a psycholog ma ogólną wiedzę o wszystkich nurtach, którą dodatkowymi szkoleniami może pogłębiać w zakresie konkretnego podejścia.

Ja jestem psychologiem konsultującym w podejściu skoncentrowanym na rozwiązaniach. To właśnie ten nurt głównie praktykuję, dlatego dziś opowiem Ci o nim kilka słów. Nie jestem jednak fanatyczką TSR i mimo, że narażam się tym samym TSRowcom, którzy uważają, że tylko ten nurt jest słuszny (na szczęście to zdecydowana mniejszość), to powiem szczerze – to nie jest jedyna wartościowa metoda. Wszystko zależy od potrzeb pacjenta i relacji jaka wytworzy się na lini pacjent – terapeuta. Sama korzystam bardzo często z metod terapii poznawczo – behawioralnej, bo w przypadku zaburzeń odżywiania jest ona rewelacyjna. Nie jestem TSRowcem czystej krwi, jestem mugolem – i bardzo mi z tym dobrze.

Celem Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach jest praca nad skonstruowaniem najbardziej satysfakcjonującego rozwiązania sytuacji, w której obecnie znajduje się klient. Najważniejszy nie jest sam problem, lecz cel i potrzeby klienta. Takie podejście umożliwia wprowadzanie zmian w różnych obszarach naszego życia. W TSR unika się stawiania diagnozy w tradycyjnym jej rozumieniu. Czy rozpoczęcie rozmowy od „dzień dobry, jestem alkoholikiem trzeźwym od 10 lat”, da nam coś więcej oprócz łatki, z którą ten człowiek idzie przez świat i stygmatyzacji jakiej doświadcza? Dzięki takiemu podejściu terapeuta pracuje z człowiekiem, jako z całością, a nie z jego diagnozą. W TSR zakłada się również, że to klient jest ekspertem od swojego życia, dlatego to on definiuje cele, a zadaniem terapeuty nie jest udzielanie rad, tylko wspólne poszukiwanie skutecznych rozwiązań, które zaspokoją potrzeby klienta. W tym podejściu brak również normatywności, bo czym właściwie jest norma? Koncentrujemy się za to na zasobach klienta, jego mocnych stronach i umiejętnościach, dzięki którym idziemy cały czas do przodu, a do przeszłości sięgamy tylko po to, żeby wyciągnąć wnioski przydatne w przyszłości.
 
TSR opiera się na trzech głównych założeniach:
1. Jeśli coś działa, rób tego więcej.
2. Jeśli coś nie działa, rób coś innego.
3. Jeśli się nie popsuło, nie naprawiaj.

W teorii brzmi prosto, prawda? Jeżeli zdecydujesz się na ten rodzaj terapii, to razem będziemy pracować nad tym, żeby stosowanie tych zasad w praktyce było równie łatwe, a sposób naszej pracy będzie zależny od tego, czego będziesz oczekiwać jako rezultatu naszych spotkań. 

Niezależnie od tego jaki nurt wybierzesz, ważne jest żebyś przy swoim terapeucie czuł się komfortowo. Mam wiele pacjentów, którzy odezwali się do mnie poprzez Instagram. Myślę, że większość z nich nawet nie wie w jakim nurcie pracuję. Zaufali mi dzięki filozofii życia, którą staram się propagować również w social mediach. I nie widzę w tym absolutnie nic złego, bo jeśli coś działa – rób tego więcej.