BODY,  SOULMATES

Mam na imię Magda

Mam na imię Magda. Mam cudownego męża i małego synka, a to będzie historia o mnie, o mojej walce z chorobą, przeciwnościami losu i o tym, jak odkryłam życie na nowo.
 
WTEDY
Mam 25 lat. Zaczynam kolejne studia. Zostanę stylistką! Będę kreować wizerunek! Będzie wspaniale! Jeżdżę na sesje zdjęciowe, plany filmowe. Odkryłam swoje powołanie. Życzę tego każdemu. 
 
Poranek. Zaczyna się kolejny dzień, kolejny dzień mojego wspaniałego życia. Dziwne, moje palce i nadgarstki spuchły tak, że nie jestem w stanie trzymać długopisu. Pewnie mi przejdzie.  
 
Poranek. Co za okropny ból w kręgosłupie, szczególnie w dolnym odcinku. Przeszywający ból w okolicy pośladków. Nie mogę wstać z łóżka. Jadę samochodem. Boli. 
 
Poranki. Wieczne bóle brzucha, wymioty, wzdęcia. 
 
Gabinet lekarski. Lekarz dziwnie na mnie patrzy. Bagatelizuje. Tak młoda osoba uskarżająca się na problemy zdrowotne? Absurd. Żel z ketoprofenem i skierowanie na RTG. 
 
Kolejny gabinet lekarski. Następny. Ciągłe wizyty, badania, rezonansy. Nagle ona – niesamowita pani reumatolog. Wyniki badań nie pozostawiają złudzeń. Jestem posiadaczką antygenu HLA-B27 i CW-6. Już istnieje duże prawdopodobieństwo rozwinięcia objawów zesztywniającego zapalenie stawów kręgosłupa. 
 
TERAZ JUŻ WIEM
ZZSK to przewlekła choroba zapalna obejmująca stawy krzyżowo-biodrowe oraz kręgosłup. Z czasem prowadzi do ich usztywnienia. Współczesna medycyna nie potrafi wyleczyć tej choroby. Potrafi opóźnić jej postęp. Dokładna przyczyna ZZSK nie jest znana. W zaawansowanej postaci choroby w miejscu elastycznych połączeń kręgów tworzą się zespolenia kostne, powodujące postępujące ograniczenie ruchomości kręgosłupa. Kręgosłup zamienia się w kij bambusowy. 
 
ZZSK najczęściej ujawnia się u ludzi młodych, w sile wieku, gdy zaczynają realizować plany o rodzinie, karierze zawodowej, pasji. Gdy nie mają czasu na chorowanie…
 
WTEDY
Nie jestem w stanie obrócić się całym ciałem, nie obrócę szyi, nie schylę się do podłogi.  Ograniczenie ruchomości kręgosłupa utrudnia mi wykonywanie codziennych
czynności, jak zakładanie skarpetek, odkręcenie słoika, wstawanie z krzesła lub z podłogi. Ból wybudza mnie ze snu. Choroba zaatakowała oczu. Regularnie pojawia się zapalenie błony naczyniowej oka. Chorobami współisteniejąca ZZSK są u mnie celiakia, Hashimoto i łuszczyca.
 
Trwają przygotowania do mojego wymarzonego ślubu. Pragnęłam tej chwili, a teraz nie mogłam się z niej w pełni cieszyć. Mam stany depresyjne. Przestaję wierzyć w siebie. Na wszystko patrzę przez pryzmat bólu i ZZSK. Dlaczego mnie to spotkało? 
 
Wszystko kręci się wokół bólu i leków. Tracę siłę.
 
Trafiam reportaż o Pani doktor reumatolog, która współpracuje z dietetykiem klinicznym – z
dużym powodzeniem leczy dietą osoby chore reumatologiczne. Podobno ulżyć może mi dieta wegańska, bezglutenowa. Spróbuję. Wszystkiego. Zmieniam nawyki żywieniowe. Udało się. Moje problemy z brzuchem się skończyły. Sztywność poranna zmniejsza się.
 
Kocham mojego męża. On kocha mnie. Chcemy mieć dziecko. Znowu problemy. 
 
Mamy szczęście. Mijają 2 lata naszych starań i…  Zachodzę w ciążę! Będzie to ciąża wysokiego ryzyka, ale wierzę, że wszystko będzie dobrze. 
 
W 32 tygodniu ciąży rodzę synka. Naszego cudownego chłopca. Opieka nad wcześniaczkiem. Liczne pobyty w szpitalu są już za nami. W końcu cieszymy się rodzicielstwem w naszym domu.
 
Mój organizm jest wycieńczony ciążą i pobytami z szpitalu. Mąż codziennie rano podnosi mnie z łóżka. Leki przestają działać. Sterydy. Leukocyty są w krytycznym stanie. 
 
Moja Pani doktor chce mnie ratować lekami biologicznymi. To stosunkowo nowa grupa leków stosowanych w terapii ZZSK. Udowodniono ich dużą skuteczność w łagodzeniu bólu i sztywności. Nie jest  jednak pewne, czy mogą hamować postęp zesztywnienia kręgosłupa. Nie prowadzą do wyleczenia choroby. Po odstawieniu leków u większości pacjentów objawy powracają. 
 
Mijają 3 miesiące leczenia. Następuje duża poprawa, ale ból towarzyszy mi nadal.
 
2 LATA TEMU
Nasz synek podrósł. Poszedł do przedszkola.
Wiem już, że oprócz zdrowego stylu życia, jaki starałam się prowadzić, drogą do zniwelowania bólu są ćwiczenia fizyczne. W ZZSK ból nie ustępuje po odpoczynku, a zmniejsza się dopiero po wysiłku fizycznym.
 
Muszę znaleźć siłownię lub klub fitness. Odkrywam siłownię prowadzoną przez Patrycję Stacherę i Mateusza Sikorę. Piszę do Matusza, doświadczonego trenera. Pytam, czy podejmie się prowadzenia moich treningów. Opisuję mu rzetelnie, z czym się zmagam. Mateusz jest w trakcie przygotowania do ważnych dla niego zawodów. Przekierowuje mnie do Patrycji. To mój początek przygody z siłownią. 
 
Nasze pierwsze spotkanie. Patrycja niesamowicie mnie zaskakuje. Doskonale wie, na co choruję, jak się to objawia i jakie ćwiczenia możemy wykonywać, by mi pomóc. Wie też, czego robić nie możemy. Boję się. 
 
Jestem po pierwszym treningu z Pati. Czuję się fantastycznie! To była świetna decyzja.
 
TERAZ
Dzięki sportowi odkryłam siebie na nowo. Sport uratował mnie od bólu. Mogę nosić synka na rękach! Biegamy po trawie, puszczamy latawce, jeździmy na rowerowe wycieczki. Daleka podróż samochodem nie stanowi żadnego problemu. Trenuję teraz według planu Matusza. Przyjaźnię się z Pati i z Matim. To dzięki nim zaczęłam żyć na nowo. 
 
Oprócz zmian związanych z kwestiami bólowymi, zahamowany został u mnie postęp choroby, nie pojawiają się nowe nadżerki w stawach krzyżowo-biodrowych. Wartością dodaną tej cudownej drogi jest wzrost mojej pewności siebie. Zaczęłam inaczej na siebie
patrzeć. Odkryłam nowe możliwości. Umiem już przyjmować komplementy – zawsze miałam z tym problem. 
 
Wreszcie nadszedł czas na realizację marzeń, które odłożyłam na później przez rozwój choroby.
 
Jedno jest pewne – gdybym była sama, nie miała wsparcia męża, synka i przyjaciół, nie zaakceptowałabym choroby. Z ZZSK bywa różnie. Wiem, że niektórzy
przechodzą tę chorobę dość łagodnie, z kolei innych w przeciągu kilku lat zwala ona z nóg i lądują w łóżkach. Tym bardziej doceniam to, co mam. Myślę, że w chorobie pomaga mi
też pozytywne nastawienie, do którego także długo dochodziłam. Mimo codziennego bólu
staram się uśmiechać i nie narzekać. Zawsze może być gorzej! Żyję tu i teraz. Chcę czerpać z tego życia jak najwięcej. Jeśli nie zacznę doceniać małych rzeczy, nie docenię też dużych.
 
Dostrzegam każdą chwilę, skupiam się na momentach, emocjach, zapisuję je w
pamięci, nie analizuję. To osoby, które pomogły mi w odkryciu siebie na nowo, są
najważniejszymi powodami mojego szczęścia.
 
Kocham żyć!